Adriana Płachta: „Teraz kibicujemy Martynie”

659

Adriana Płachta była druga Polką, która wystartowała w 12. The World Games Changdu 2025 w Muaythai. Nasza reprezentantka niestety przegrała z Mariną Changeliią (Bespalovą) i odpadła z turnieju w kat. -60 kg.

Pierwsza walka i niestety przegrana. Dla ciebie turniej się kończy. Chyba to jest duże rozczarowanie, bo zapowiadałaś walkę o złoty medal?

Tak, zgadza się. Ale uważam, że zostawiłam w tej walce i na ringu całe serce. Rozmawiałam chwilkę z trenerami. Uważamy, że pierwszą rundę wygrałam. Było więcej celnych ciosów, kopnięć, po których przeciwniczkę gdzieś tam cofnęło do tyłu. Dlatego byliśmy bardzo zdziwieni po pierwszej rundzie, że nie była dla mnie. To jest taki sport. Tutaj wszystko musi grać. To, że zostawia się w sercu w ringu, całe swoje serce, to jedno. Drugie to przygotowania. Trzecie to głowa, którą też trzeba mieć dobrą do walki. Niestety ja tym razem przegrałam. Biorę to na swoje ramiona. Wracam na pewno z cennymi lekcjami, bo bardzo dużo włożyłam w przygotowania zarówno w Polsce, jak i dwa tygodnie przed samymi igrzyskami, gdzie spędziłam je w Tajlandii razem z trenerem kadry narodowej Maciejem Domińczakiem i Martyną Kierczyńską, która wygrała swoją walkę i będzie się walczyć jutro w półfinale. Najwidoczniej troszeczkę zabrakło dzisiaj. Moja przeciwniczka była lepsza. Bardzo jej gratuluję i życzę powodzenia.

Trzymam kciuki za wszystkie swoje rywalki. Na pewno będą dawać z siebie wszystko i będą to dobre walki.

Na pierwszy rzut oka – jakie błędy popełniłaś, a czego mogłaś nie popełnić?

Ciężko mi powiedzieć. Jestem tak na świeżo po tej walce. Jeszcze muszę to trochę przeżyć, trochę pogadać z trenerami, obejrzeć sobie tę walkę na spokojnie. Na razie potrzebuję czasu, żeby sobie to wszystko poukładać, a miejsce na analizę przyjdzie w swoim czasie.
Tak naprawdę ostatni rok spędziłam na mocnych przygotowaniach, bo walczyłam w kilku najważniejszych imprezach światowych. To miał być taki ostatni start, po którym miałam troszeczkę odpocząć, także teraz dla mnie zasłużony odpoczynek. Po odpoczynku będę analizować wszystko.

Więc po odpoczynku co dalej, jakie dalsze starty, jakie plany?

Na razie muszę troszeczkę odpocząć. Tak naprawdę od roku jestem w mocnym treningu. Były Mistrzostwa Polski, mistrzostwa świata, Puchar Polski, mistrzostwa Europy, a teraz The World Games. Naprawdę w tym sporcie też jest potrzebny odpoczynek na złapanie świeżości i wrócenie z nowymi planami. Muszę jeszcze porozmawiać na ten temat z trenerami klubowymi i wtedy na spokojnie podejmiemy decyzję, co dalej.

Jak oceniasz samą imprezę i ceremonię otwarcia?

Ceremonia otwarcia super, naprawdę zrobiła bardzo duże wrażenie. Wszystkie efekty, które były na tym otwarciu, wszystkie występy, miało to swój klimat, swoje emocje i jestem bardzo wdzięczna za to, że mogę być w tym miejscu właśnie, walczyć z najlepszymi zawodnikami na scenie międzynarodowej. Super, bardzo się cieszę.

To teraz pozostaje ci kibicowanie Martynie.

Tak, tak, całym sercem jestem z Martynką, trzymam bardzo mocno kciuki za nią i wiem, że na pewno przywiezie do Polski złoto. Mi niestety się nie udało, za co przepraszam, ale myślę, że ten, kto ma wiedzieć, wie, ile zostawiłam tutaj i ile włożyłam w te przygotowania. Także trzymamy wszyscy kciuki za Martynkę, oglądajcie, kibicujcie, na pewno przywiezie złoto do Polski.